MANDAT RADNEGO WROŃSKIEGO DO WYGASZENIA, JEST UZASADNIENIE WOJEWODY

 

Art. 24 f. ustawy o samorządzie gminnym
1. Radni nie mogą prowadzić działalności gospodarczej na własny rachunek lub wspólnie z innymi osobami z wykorzystaniem mienia komunalnego gminy, w której radny uzyskał mandat, a także zarządzać taką działalnością lub być przedstawicielem czy pełnomocnikiem w prowadzeniu takiej działalności.

 

Z pisma Wojewody:

 

„Pan Krzysztof Wroński naruszył dyspozycję normy prawnej ujętej w artykule 24 f. ust. 1 ustawy o samorządzie gminnym,

co winno skutkować wygaśnięciem mandatu, najpóźniej 31 marca 2012 r”

 

Zaproszenie i projekt uchwały

 

Dobiega końca kolejna kadencja rad gminnych, powiatowych i sejmików wojewódzkich, co znaczy, że nadszedł czas zamykania starych spraw, także tych zamiecionych pod dywan. Do robienia porządków wziął się również Wojewoda Małopolski. Swoją „miotłę” skierował  w stronę Gorlic. Tym razem wezwał Radę Miasta do wygaszenia mandatu radnemu Krzysztofowi Wrońskiemu. Skąd taka decyzja na finiszu kadencji? – A no stąd, że Wojewoda długo badał sytuację prawną radnego, który będąc radnym i przewodniczącym Komisji Promocji i Rozwoju pełnił jednocześnie funkcję skarbnika Gorlickiego Stowarzyszenia Wspierania Przedsiębiorczości, które to działa na mieniu komunalnym i co roku dotowane jest z miejskiej kasy pokaźną sumą, w czym radny miał i ma swój udział.

 

W celu zapobieżenia między innymi takim sytuacjom ustawodawca wprowadził przepisy antykorupcyjne, mające zapobiegać  angażowaniu się osób publicznych, w tym radnych,  w sytuacje i uwikłania, które  mogą poddać w wątpliwość ich osobistą bezstronność czy uczciwość, bo to co sobą reprezentują, znajduje przełożenie w ocenie funkcjonowania państwa i jego organów. Zapisy antykorupcyjne jednoznacznie określają działania, których nie można pogodzić z mandatem. Wśród nich jest artykuł mówiący że radni nie mogą prowadzić działalności gospodarczej na własny rachunek lub wspólnie z innymi osobami z wykorzystaniem mienia komunalnego gminy, w której uzyskali mandat, a także zarządzać taką działalnością lub być przedstawicielem czy pełnomocnikiem w jej prowadzeniu.

 

 Informację o tym, że Krzysztof Wroński jest radnym, można znaleźć w ogólnodostępnym Biuletynie Informacji Publicznej. W Krajowym Rejestrze Sądowym widnieje „czarno na białym”, że jest w zarządzie Stowarzyszenia i  pełni w nim funkcję skarbnika. Ustalenie i powiązanie tych faktów oraz skonfrontowanie ich z zapisami antykorupcyjnymi zajęło Wojewodzie i jego prawnikom akurat tyle czasu, że wezwanie do wygaszenia mandatu ma charakter jedynie symboliczny, dla radnego nie pociąga żadnych konsekwencji. Niezależnie od wyniku głosowania kadencję skończy zgodnie z kodeksem wyborczym, a nie ustawą antykorupcyjną. Do nowych wyborów wystartuje z czystą kartą.

 

Konfrontacja gorlickich radnych z ustawą antykorupcyjną nie jest nowością. Pierwsza – na własne życzenie – na samorządowym ringu znalazła się radna Marioli Migdar. Starcie wygrała. Emocji było wiele, a zwycięstwo niejednoznaczne. Dwukrotnie bowiem Jerzy Miller, w oparciu o uzasadnienia prawne,  wzywał Radę Miasta Gorlice do wygaszenia jej mandatu. Radni dawali zdecydowany odpór wyrokom. Przy trzecim podejściu Wojewoda sprawę przemyślał i doszedł do wniosku, że radna prawo złamała ale nieznacznie. Zważył więc przewinienie i podejmując decyzję o ułaskawieniu, pokazał figę ustawie i zatrudnionym przez siebie prawnikom. W tym przypadku zdecydował duch prawa, a nie jego litera. Tak więc z woli Jerzego Millera radna  mandat zachowała.

 

Mariola Migdar i Krzysztof Wroński to nie tylko radni zajmujący eksponowane w radzie stanowiska, ale także wspierający się w konfrontacji z przepisami antykorupcyjnymi partnerzy. W świetle uchwały o wygaszeniu mandatu radnemu Wrońskiemu, która ma być podjęta na nadzwyczajnej sesji rady miasta 5 września, nie dziwią jego wcześniejsze płomienne wystąpienia w obronie mandatu koleżanki. Jak to się mówi „kruk krukowi oka nie wykole”, a może lepsze w tej sytuacji będzie powiedzenie „ręka rękę myje”. Tak czy inaczej wniosek nasuwa się jeden. Walka o mandat koleżanki była desperacką obroną także własnego interesu.

 

Wynik głosowania nietrudno przewidzieć. Rada Miasta Gorlice rządzi się swoją logiką i etyką. Możliwe, że sytuacja wspomnianych radnych to tylko czubek góry lodowej. Samorządowców pod kątem ustawy antykorupcyjnej nikt nie sprawdza. Bywa, że któryś sam wejdzie na „minę” i sprawa się wyda. Czasami z kąta aferę wyciągnie anonimowy głos społeczny, doświadczyła tego chociażby radna Wojtowicz. Zwykle jednak nieprawidłowości pozostają tajemnicą publiczną. – Dlaczego? – Milczenie ma większą moc. Tego typu haki bywają konkretnym argumentem przy ważnych głosowaniach. Wiedza jest doskonałą bronią i daje sprzymierzeńców, wystarczy tylko posiadać informację, kto łamie przepisy. I chociaż większość samorządowców stwierdza, że artykuł, który stał się przyczyną problemów gorlickich radnych jest zbyt restrykcyjny, to jednak jego zapisy są uzasadnione – „Dura lex sed lex” – ta stara rzymska zasada ma w tym przypadku rację bytu. Jednak jak pokazuje życie, przepisy antykorupcyjne pozwalają  na dowolność interpretacyjną, co sprzyja manipulacji i podważa zaufanie do istniejącego prawa. Niezależnie czy radny ustawę złamał w małym stopniu, czy dużym, hak jaki może być skutkiem konfliktu z prawem, często niesie brzemienne w skutkach dla interesu społecznego decyzje, bo pozbawia, chcącego uniknąć konsekwencji winowajcę, niezależności.

 

 Gdyby radna Migdar w złej wierze nie wykorzystała informacji, że członkiem Spółdzielni Mieszkaniowej, którą zarządza jest Gmina Miejska Gorlice, nie musiałaby korzystać z ułaskawienia danego jej przez Jerzego Millera. Gdyby radny Wroński nie bronił koleżanki z rady, negując przy tym zapisy prawne, nie wypłynęłoby, że bronił także siebie. Intencje innych radnych pozostaną ich tajemnicą, chociaż w urzędowych archiwach są zapewne dokumenty potwierdzające, że przynajmniej niektórzy z nich dla zysku mandat wykorzystywali. I nie chodzi tu tylko o korzyści materialne ale i te niematerialne, o których też mówi ustawa.

 

 Pismo Wojewody potwierdzające, że radny złamał ustawę antykorupcyjną w obliczu końca kadencji jest jedynie kropką nad „i”. Kończy bowiem sprawę, ale nie pociąga za sobą żadnych konsekwencji. Tym razem wygrał czas, dano spokój „duchowi prawa”.

(M.G)

 

PISMO WOJEWODY DO RADY MIASTA GORLICE

 

 

3 komentarze

  1. buka pisze:

    Proszę nie wciskać kitu że autorem tekstu była mg. Ona nie ma takiej wiedzy i umiejętności, by sklecić te parę zjadliwych zdań

  2. […] jak mu jest przykro, i wyglądało na to, że większy ból sprawił Krzysztofowi Wrońskiemu tekst Marzeny Gajdy, niż pismo Wojewody wzywające do wygaszenia jego […]

  3. Aga pisze:

    Jak to się ma do jego ponownego wyboru? Ile zajmie ponowne wygaszanie jego mandatu? Dlaczego takie sytuacje w ogóle mają miejsce? Witold Kochan musiał mieć świadomość istniejącego problemu i czy nie powinien był zamknąć Panu Wrońskiemu drogę do kandydowania chociażby w swoim komitecie?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.