MAGIA BUDŻETU Z NADWYŻKĄ

 

Podczas grudniowej sesji Rada Miasta większością głosów przyjęła zaproponowany przez Burmistrza budżet Miasta na 2014 rok. Były osoby przeciwne i wstrzymujące się. Wśród tych przeciw byłam też ja, swoje stanowisko postaram się uzasadnić.

 

SEJF

 

Informacja ze strony internetowej miasta:

 

Różnica między planowanymi dochodami a wydatkami na 2014 rok zamyka się nadwyżką budżetową, która pozwoli zmniejszyć zadłużenie Miasta i odciążyć budżet w kolejnych latach poprzez mniejszą obsługę długu. Z kolei planowana nadwyżka operacyjna jako różnica pomiędzy dochodami bieżącymi i wydatkami bieżącymi w kwocie ponad 5 milionów zł. będzie służyć jako jedno z głównych źródeł finansowania przyszłych inwestycji, a także będzie ważnym wskaźnikiem dla oceny wiarygodności kredytowej Miasta. Dochody Miasta w 2014 roku zaplanowano w wysokości 73.769 tys. zł., natomiast wydatki określone zostały na poziomie 72.590 tys. zł. Nadwyżka budżetowa wyniesie więc 1.180 tys. zł.”.

 

Mój komentarz:

 

Nadwyżka operacyjna”, to nie to samo co „nadwyżka budżetowa”. Pożądanej nadwyżki budżetowej, w nadchodzącym roku realnie nie będzie, jest to tylko sztuczka księgowa. Aby cele ten na papierze osiągnąć, konieczne jest zaciągnięcie nowego kredytu, praktycznie w tej samej kwocie. To jeszcze jednak za mało, bo jak wynika z uzasadnienia do budżetu, konieczne było – czym autorzy już się nie chwalą – zmniejszenie ogólnej kwoty wydatków. Dotyczy to również wydatków bieżących, bo na majątkowe tj. inwestycje, w roku wyborczym pieniądze muszą się znaleźć. Przypomnieć tylko należy, że to wydatki bieżące są podstawą finansowania takich zadań własnych jak: pomoc społeczna, polityka prorodzinna, oświata, kultura, ochrona zdrowia, utrzymanie gminnych obiektów i urządzeń użyteczności publicznej. Wprawdzie obniżka wydatków bieżących jest niewielka, to jednak jest. Samorząd terytorialny to nie infrastruktura i mienie, samorząd to wspólnota mieszkańców i dlatego jako radna nie mogłam dać przyzwolenia na realizację ambicji Burmistrza, które wydają się być ważniejsze niż potrzeby mieszkańców Gorlic.

 

Informacja ze strony internetowej miasta:

 

Na wydatki inwestycyjne skierowano 10.414 tys. zł., z czego na realizację zadań z dofinansowaniem zewnętrznym 5.649 tys. zł. Poniżej prezentujemy wybrane wydatki inwestycyjne w 2014 roku:

 

3 mln. 800 tys. zł. – budowa układu komunikacyjnego i infrastruktury technicznej na terenie strefy gospodarczej przy ulicy Bieckiej, etap II. Zadanie będzie realizowane przy dofinansowaniu ze środków Unii Europejskiej. W ramach tej inwestycji nastąpi kompleksowe zagospodarowanie wschodniej części Strefy – powstanie jezdnia o długości 839 metrów oraz chodnik o długości 290 m. wraz z kanalizacją deszczową, wodociągiem i siecią energetyczną. Drugą częścią zadania będzie budowa drogi dojazdowej o długości 160 metrów wraz chodnikiem, kanalizacją deszczową i oświetleniem ulicznym w południowej części SAG.
Realizacja tego przedsięwzięcia pozwoli inwestorom na prowadzenie działalności gospodarczej na niewykorzystanych dotychczas terenach przy ulicy Bieckiej, nad rzeką Ropą”.

 
Mój komentarz:
 

Mój sprzeciw budzą przede wszystkim inwestycje w strefie aktywności gospodarczej, które władze traktują jako drogę do sukcesu, ilustruje to chociażby uzasadnienie przyznanej burmistrzowi nagrody Krakowskiego Dukata:

 

Witold Kochan wyróżnia się kreatywnością oraz szczególnym zaangażowaniem w rozwój lokalnej przedsiębiorczości. Bierze czynny udział w tworzeniu warunków dla strefy aktywności gospodarczej. Zabiega o podniesienie atrakcyjności inwestycyjnej miasta poprzez skuteczne pozyskiwanie środków zewnętrznych w tym m.in. na „Budowę układu komunikacyjnego i infrastrukturę techniczną na terenie strefy gospodarczej”.

 

Miła nagroda, piękne uzasadnienie, tylko jakie ma przełożenie na lokalny rynek pracy? Kolejne wyróżnienia za inwestycje to 43. miejsce w rankingu Rzeczpospolitej, 37. według pisma samorządowego „Wspólnota”. Sukces goni sukces, a liczba bezrobotnych i wyjeżdżających za chlebem rośnie z miesiąca na miesiąc. Fakty są takie, że aby ubiegać się o środki zewnętrzne należy mieć wkład własny w określonej wysokości. Jeżeli w budżecie nie zaplanowano na daną inwestycję odpowiedniej kwoty pozostają pożyczki lub sprzedaż mienia komunalnego. Skutkuje to albo rosnącym zadłużaniem, albo pomniejszaniem mienia komunalnego. Prawda jest taka, że budowa kolejnej strefy to sztuka dla sztuki, pochłaniająca ogromne nakłady finansowe zewnętrzne i własne, a inwestorów chcących w niej tworzyć miejsca pracy nie widać. Powodem jest zapewne brak drogi szybkiego ruchu, ale także ważną rolę odgrywa to, co miasto może zaoferować potencjalnym inwestorom po pracy: mieszkania, rozrywka, gastronomia, komunikacja, edukacja itp.. Sama rozbudowa infrastruktury drogowej w strefie nie wystarcza, to co dzieje się w mieście, z czego można skorzystać, też się liczy. Tarnów ma doskonałe zaplecze, dostęp do autostrady, a rozbudowana strefa gospodarcza czeka na przedsiębiorców, na co więc liczą gorlickie władze? Na szczęście Burmistrz wycofał się z pomysłu budowy trzeciej strefy aktywności gospodarczej, co niemal jednogłośnie zostało przyjęte przez radnych, jedyny głos sprzeciwu należał do mnie.

 

Owszem są inwestycje, pod którymi podpisuję się obiema rękami, jak chociażby budowa ścieżek rowerowych, rozbudowa kanalizacji, poprawa układu komunikacyjnego w mieści. Nie mniej samorząd terytorialny to nie infrastruktura i mienie, to przede wszystkim ludzie, wspólnota mieszkańców i to wydatki bieżące powinny być podstawą finansowania. Priorytetem powinna być pomoc społeczna, polityka prorodzinna, oświata, ochrona zdrowia, utrzymanie gminnych obiektów i urządzeń użyteczności publicznej. W zaplanowanym na 2014 rok obniżka wydatków bieżących wprawdzie jest niewielka, to jednak jest. Tak więc nie mogłam swojego mandatu wykorzystać dla poparcia budżetu, który jest przedwyborczą propagandą sukcesu.

 

Z niecierpliwością oczekuję odpowiedzi na złożoną na grudniowej sesji interpelację, w której proszę o wyjaśnienie, jaki jest cel zaciągania przez budżet miasta w przyszłym roku, nowej pożyczki na kwotę 1 mln 300 tys. zł, jeżeli przedłożony projekt budżetu w § 3 ust. 1 przewiduje nadwyżkę budżetową w prawie takiej samej wysokości (dokładnie 1.179.878 zł). Może lepiej i oszczędniej byłoby zbilansować budżet na zero, albo w skrajnym przypadku pożyczyć brakującą kwotę ale ograniczoną do ok. 150 tys. zł. Wiadomo przecież, że kredyt ten trzeba będzie spłacić powiększony o dodatkowe koszty (prowizja, odsetki itp.), może odpowiedź rozwieje moje wątpliwości i pożałuję, że nie dołączyłam do świętujących przyjęcie budżetu. Może? Śmiem jednak wątpić.

 

Kończąc dodam: nie będę, wzorem gorlickich portali, przedrukowywać planowanych zadań i związanych z nimi liczb. Kto chce czerpać zadowolenie z tzw. „nadwyżki budżetowej” niech pocieszy się wchodząc na stronę Urzędu Miasta, ja nie lubię iluzji, wolę fakty, nawet te bolesne.

 

4 komentarze

  1. Jadwiga Wójtoicz pisze:

    O ile mnie pamięć nie myli to przeciwko temu budżetowi byłam też ja i nie tylko.Pozdrawiam

    • anowak pisze:

      Już poprawiłam, mój błąd, zapamiętałam, że byli radni, którzy się wstrzymali, nie pamiętałam, że oprócz mnie ktoś był przeciw. Głosowania odbywają się tak płynnie, że nie ma czasu, by się rozglądać, jak kto głosuje. Pomyłka nie była zamierzona. Pozdrawiam 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.