I TY MOŻESZ ZOSTAĆ SĘDZIĄ W MOJEJ SPRAWIE

 
 

 

Początkiem sądowego sporu o naruszenie dóbr osobistych między mną i Mariolą Migdar stało się pismo, które Migdar będąca prezesem spółdzielni mieszkaniowej przesłała mi w odpowiedzi na propozycję mieszkańców zgłaszających moją kandydaturę do rady nadzorczej zarządzanej przez nią spółdzielni mieszkaniowej. Zdziwienie moje nie miało granic, bo użyty argument odmawiający mi prawa kandydowania, wracał rykoszetem do jego autorki.

 

Pismo M. Migdr do A. Nowak

Pismo M. Migdr do A. Nowak


 

– Arogancja czy głupota – myślałam, kierując prośbę o wyjaśnienie tej absurdalnej sytuacji. Zastosowana przez panią prezes logika nie trafiała mi bowiem do przekonania. Obie byłyśmy radnymi, w sprawie różniło nas to, że ona mieniem osób trzecich, w tym gminy, zarządzała, a ja w radzie nadzorczej chciałam jej poczynania kontrolować. Zgodnie z prawem ja mogłam to robić, ona łamała ustawę antykorupcyjną. Nim jednak do takich rozstrzygnięć doszło – na sesji rady miasta – zamiast udzielić odpowiedzi na pytanie dotyczące możliwości złamania przez nią samorządowego prawa – przedstawiła subiektywną i jednocześnie negatywną charakterystykę mojej osoby. Odwołując się przy tym momentami do ogóły, bezkarnie swojej wypowiedzi nadając obiektywny charakter: awanturnica szukająca taniego poklasku, sięgająca rynsztoka bezmyślna dręczycielka urzędników, zmuszająca ich do odpowiadania na liczne interpelacje, pomawiająca byłe i obecne władze o niegospodarność i zaprzepaszczanie mienia społecznego – taki obraz mojej osoby nasmarowała radna na kartce, którą odczytywała – z wypiekami na twarzy – zebranym na sesji radnym, urzędnikom, mieszkańcom i przedstawicielom mediów. Padające z jej ust oskarżenia paliły niczym rozżarzone żelazo, a stosowane figury stylistyczne podnosiły ciśnienie. Radna bezlitośnie grzmiała: „Kim jest radna Nowak, aby paraliżować pracę Rady i trząść Urzędem? Dzisiaj ja, jutro może być każdy z was, w myśl zasady „po trupach do celu”

 

Wystąpienie Marioli Migdar str. 1

Wystąpienie Marioli Migdar str. 1

 

Wystąpienie Marioli Migdar str. 2

Wystąpienie Marioli Migdar str. 2


 

„Co za dużo to nie zdrowo”, stosując się do tej znanej maksymy zwróciłam się do gorlickiego sądu, by radną Migdar zobowiązał do przeprosin, za wylany na mnie kubeł pomyj. Na posiedzeniu pojednawczym Pozwana zapowiedziała rewanż. Jak powiedziała, tak zrobiła stawiając przed sądem opublikowany przeze mnie kilka miesięcy wcześniej tekst: „Zagrożony mandat radnej Migdar”.

 

Zagrożony mandat radnej Migdar

Zagrożony mandat radnej Migdar


 

Jednym głosem, o wywołanych nim cierpieniach moralnych radnej, opowiadali powołani przez nią świadkowie: czterech radnych, dwie koleżanki, dwóch członków rady nadzorczej i dwoje podwładnych. W pozwie zaskarżono: porównanie radnej Migdar do „Kopciuszka”, „zmianę stołka sekretarki na fotel prezesa” i związany z tym „skok pantery w sensie finansowym”, czyli to wszystko co można znaleźć w oświadczeniach majątkowych składanych rokrocznie przez przedstawicieli samorządu. Do podejrzenia naruszenia zapisów antykorupcyjnych i związanych tym konsekwencji prawnych nawiązywało określenie „Ikarzyca”, które też przez sąd było rozpatrywane.

 

Przesłuchiwanie świadków trwało godzinami. Nie wiem ile czasu sądowi zajęło przeglądanie przedłożonych przeze mnie dowodów, ale chyba dużo mniej, bo większość okazywała się nieistotna i z miejsca była odrzucana.

 

Ostatecznie sprawę przegrałam. Wprawdzie obie zostałyśmy uwolnione od zarzutu naruszenia dóbr osobistych, jednak suma wszystkich nałożonych na mnie opłat związanych z postępowaniem sądowym niemal czterokrotnie przewyższała tę, do której zapłacenia zobowiązano Mariolę Migdar. – Czuję się wygrana – powiedziała na odchodne Mariola, opuszczając salę rozpraw. I trudno się dziwić, miała konkretny, bo finansowy powód do zadowolenia. Poziom satysfakcji podnosił również fakt, że sąd postawił znak równości między obu tekstami i ich autorkami pisząc w uzasadnieniu:

 

słowa oskarżonych miały charakter częściowo zbliżony do zniesławienia” (…) i tym samym godziły w przedmiot ochrony przywołanego przepisu kodeksu karnego, to równocześnie obydwie oskarżone wypowiadając się wzajemni o sobie – bezspornie w żenującym niechwalebnym stylu nie wystawiającym im najlepszego świadectwa (…) Dodatkowo należy zwrócić uwagę, że z jednej strony, wypowiedź M. Migdar, choć ostrzejsza w sądach niż wypowiedź drugiej oskarżonej, padła jednak na wąskim forum /na sesji rady miasta/ w sposób naturalny ograniczając rozpowszechnianie się wiedzy o jej treści w społeczności lokalnej, a z drugiej strony wypowiedź A. Nowak, choć jej forma (internetowy blog) czyniła ją potencjalnie dostępną dla nieograniczonej liczby osób korzystających z kanału komunikacji w postaci Internetu, była jednak łagodniejsza w swojej wymowie, a wyrażone w niej krytyczne sugestie na temat oskarżonej Migdar bardziej zawoalowane i aluzyjne”.

 

Wyroki niezawisłych sędziów są, jakie są, z nimi się nie dyskutuje. Każdy ma jednak prawo do własnego zdania, więc osobiście daję je zainteresowanym, publikując oba zaskarżone teksty, fragmenty uzasadnienia wyroku i sam wyrok. Życzę miłej lektury i edukacyjnej zabawy w niezawisły sąd – I TY MOŻESZ ZOSTAĆ SĘDZIĄ W MOJEJ SPRAWIE.

 

Wyrok

Wyrok


 
Wyrok str 2

Wyrok str 2


 

TYLKO DLA DOCIEKLIWYCH I CIERPLIWYCH

 

Fragmenty uzasadnienia wyroku:

 

Apelacja skutkowała zmianą przez sąd odwoławczy z urzędu zaskarżonego wyroku w odniesieniu do częściowo wadliwych rozstrzygnięć o kosztach procesu …”
 
„Niezależenie od powyższego, nie można pominąć, że sąd I instancji w sposób niedoskonały sporządził partię uzasadnienia zaskarżonego wyroku przedstawiającą motywy wydania orzeczenia uniewinniającego, gdyż w sposób zasadniczy rzutowało to na kształt dalszych wywodów sądu odwoławczego, który zmuszony został w ten sposób do poczynienia znacznie szerszych rozważań, niż implikowałaby to sama treść wywiedzionych apelacji, która jako taka lokowała je w obrębie bardzo bliskim oczywistej bezzasadności

 

„Naprowadzony brak dokładności pisemnej motywacji spowodował, że sąd odwoławczy w ramach kontroli instancyjnej stanął przed koniecznością wyrażenia wywodów sądu I instancji odnoszących się przyczyn uniewinnienia oskarżonych, ujętych w języku potocznym, w ściśle prawnicze ramy. Zaniechanie sądu I instancji rzeczywiście oznaczało naruszenie art. 424 par.1 pkt.2 (…) ”.

 

„… słowa oskarżonych miały charakter częściowo zbliżony do zniesławienia” (…) i tym samym godziły w przedmiot ochrony przywołanego przepisu kodeksu karnego, to równocześnie obydwie oskarżone wypowiadając się wzajemni o sobie – bezspornie w żenującym niechwalebnym stylu nie wystawiającym im najlepszego świadectwa, bo przeplatając odniesienia do faktów, z nie najwyższych lotów argumentami ad personam – korzystały w ten sposób z wspomnianego prawa do swobody wypowiedzi, które również jest istotnym dobrem prawnie chronionym”.

 

Dodatkowo należy zwrócić uwagę, że z jednej strony, wypowiedź M. Migdar choć ostrzejsza w sądach niż wypowiedź drugiej oskarżonej, padła jednak na wąskim forum /na sesji rady miasta/ w sposób naturalny ograniczając rozpowszechnianie się wiedzy o jej treści w społeczności lokalnej, a z drugiej strony wypowiedź A. Nowak, choć jej forma (internetowy blog) czyniła ją potencjalnie dostępną dla nieograniczonej liczby osób korzystających z kanału komunikacji w postaci Internetu, była jednak łagodniejsza w swojej wymowie, a wyrażone w niej krytyczne sugestie na temat oskarżonej Migdar bardziej zawoalowane i aluzyjne. Z tego samego powodu dla rozstrzygnięcia nie miało znaczenia, czy rzeczywiście wyłącznym powodem wystąpienia M.Migdar na sesji rady miasta był fakt opublikowania artykułu na blogu A. Nowak, czy też – co także prawdopodobne – potrzeba tego wystąpienia wiązała się ze sprawą mandatu M. Migdar, a w jego trakcie ta ostatnia dała upust także swojemu krytycznemu stosunkowi do A. Nowak poświęcając jej znaczną część swojej wypowiedzi (analogicznie zresztą postąpiła wcześniej A. Nowak, przedstawiając w artykule zamieszczonym na blogu sylwetkę M. Migdar w sposób dalece wybiegający poza kwestię wątpliwości prawnych wiążących się z jej mandatem w świetle ustawy tzw. antykorupcyjnej )”. Dostrzec wypada ostateczne racjonalne stanowisko wojewody małopolskiego, w istocie korzystne dla M. Migdar, które bezpodstawnie zdaje się kontestować A. Nowak. Rzecz w tym, że treść wypowiedzi M. Migdar, jakie wówczas padły pod adresem A. Nowak bezspornie była zdeterminowana istniejącym pomiędzy nimi konfliktem zainicjowanym przez oponentkę…

 

I tym sposobem to nie pismo prezes Marioli Migdar, w którym odmówiła mi możliwości kandydowania do rady nadzorczej Spółdzielni Mieszkaniowej, którą prezes Migadr zarząda stało się powodem całej sprawy, tylko moje działania zmierzające do ustalenia czy Mariola Migdar prawo złamała czy nie. Jedno jest pewne złamała Wojewodę, przekonała sąd, a mnie załamała. No, ale tylko na chwilę „Dur lex sed lex” powtarzam sobie starą rzymską zasadę i żyję dalej, chociaż czasami myślę durne prawo, ale prawo i wtedy czuję się faktycznie podłamana.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.