Ośmiornica po gorlicku

 
 

W skierowanym do mnie piśmie z dnia 23.05.2013 roku radny Musiał napisał:„W języku potocznym, można używać różnych słów w różnych znaczeniach”. Stwierdzenie to potraktowałam jako złotą myśl, z której czynię motto poniższego tekstu, radnemu Musiałowi dedykowanego.

 

W kwietniu, możliwe że było to ósmego, uczennica zgłosiła zniszczenie obuwia. Na tenisówkach ktoś narysował używane, chociaż niedemonstrowane części ludzkiego ciała i, żeby nie było wątpliwości, każdą z nich opatrzył stosownym podpisem. Nauczycielka, prawie „detektywka” sprawę graficznie zbadała. Winnego wprawdzie nie wskazała, jednak opanowała niszczycielskie zapędy dziesięciolatków.

 

Szkolny incydent, z którego dzieci nie wyszły emocjonalnie poturbowane, a wychowane, zainspirował radnego Bogdana Musiała do działania, którego celem było doprowadzenie do dyscyplinarnego zwolnienia z pracy pomysłowej wychowawczyni i podważającej jego dobre mniemanie o sobie radnej, a że cel uświęca środki, sięgnął po narzędzie stosowane przez PRL – owskie służby i powołał się na niestniejący dokument, pod którym podpisał „wielu rodziców uczniów klasy czwartej”, czego zainteresowani  jednogłośnie nie potwierdzają. Radny Musiał i na to ma wytłumaczenie: „Gdyby przyznali się do skargi, to musieliby dzieci ze szkoły wypisać”. – No cóż, każdy sądzi po sobie.

 

Kolejny etap podjętych przez Musiała i grupę wsparcia działań to wciągnięcie w intrygę zaprzyjaźnionych mediów. I tu swoją rolę starannie, chociaż nierzetelnie odegrała „Gazeta Krakowska”. Wybór okazał się  błędny.  Nagłośnienie tematu z penisem w tle odbiło się echem w całej Polsce. „Fallusowa promocja” dla gminy miejskiej Gorlice zrobiła więcej, niż pieniądze inwestowane w RTVG, czy sponsorowane artykuły w „Gazecie Gorlickiej”. I chociaż intencja była inna, przypadkowo radnemu Musiołowi udało się coś pożytecznego dla Miasta zrobić, a nie tylko dla siebie.

 

Radny, mimo nieoczekiwanych zawirowań, nie stracił hartu ducha. W skierowanym do mnie piśmie wykazał się nie lada odwagą. Cytuję: „Z całą stanowczością stwierdzam, iż nie dam się zastraszyć tego typu stwierdzeniom”. – O jakich stwierdzeniach mowa? – Kto radnego zastrasza? Czego boi się radny Musiał? – Pytania można mnożyć, bo dramatyczne, wyżej cytowane stwierdzenie jest nieprecyzyjne.

 

Korzystając jednak z reaktywowanej przez samozwańczego obrońcę dzieci metody działania, pomyślałam, i głośno podczas ostatniej sesji to powiedziałam, że i ja mogę pójść wytyczoną przez radnego Musiała drogą. Korzystając z informacji „wielu” mieszkańców, dla szeroko pojętego dobra społecznego, mogę,  a nawet powinnam zwrócić się do odpowiednich służb, które mają możliwości i narzędzia do  właściwiej oceny  prowadzonej przez radnego działalności gospodarczej i wpływu na jej rozwój pełnionej przez przedsiębiorcę Musiała ponad dwadzieścia lat funkcji samorządowej. Przyzwolenie takie radny osobiście daje w kolejnym akapicie skierowanego do mnie pisma:

 

 „Uważam także, iż nie ma podstaw prawnych, które na Pani żądanie zmuszałby moją osobę do przekazywania Pani protokołów/notatek ze spotkań z osobami z którymi się spotykam i tym podobnych. Jako radny wielokrotnie spotykam się z mieszkańcami Gorlic (nie tylko z moimi wyborcami), którzy przekazują mi w różnych formach różnego typu informacje, i nie uważam aby mogła Pani żądać od mojej osoby źródła tych informacji.” (cyt. pismo z dnia 23.05.2013r.)

 

– I vice versa panie Musiał – pozostaje mi odpowiedzieć na taką argumentację.

 

Swoją etykę i logikę radny Musiał niejednokrotnie demonstrował. Fakt, że kolejną kadencję pełni zaszczytną funkcję Przewodniczącego Rady Miasta Gorlice pozwala wnioskować, że przyjęte przez niego metody działania są skuteczne i ogólnie akceptowane.

 

Prawdą jest, że nie ma ludzi nieomylnych. I doświadczonemu samorządowcowi zdarza się popełnić błędy. Radny Musiał nie przewidział jednego; zestawienie rzeczownika „nauczyciel” z rzeczownikiem „penis” to pożywka, dla ogólnopolskiej sensacji medialnej – i tu nie wypaliło. Recenzje specjalistów od wychowania, a tym pan Przewodniczący na pewno nie jest, były pozytywne. Zaangażowanie nauczycielki, podjęcie próby rozwiązania problemu, odsunęło „penisy”, a wyeksponowało walory wychowawcze.

 

Plany mojego fan clubu, którego radny widać jest członkiem, spaliły na panewce. Zwolnienie dyscyplinarne trzeba odsunąć na plan dalszy. Mniemam, że kolejne uderzenie – pierwsze wykonała radna Mariola Migdar, też podobno w trosce o dzieci – przygotowane zostanie staranniej i bez ogólnopolskiego rozgłosu, bo w małym środowisku łatwiej „zadziobać” ofiarę.

 

Motywy działania radnego Musiała i wcześniej radnej Migdar – niech nie mylą inicjały, w tym przypadku „M” plus „M” z M jak Miłość nie mają nic wspólnego – odnajduję w kolejnym akapicie analizowanego pisma:

 

„Poza tym, zupełnie na marginesie podnoszę, iż nikt inny jak właśnie Pani osoba w ostatnim czasie co jakiś czasie, co jest okolicznością powszechnie znaną, podejmowała różnego typu działania skierowane przeciwko innym radnym, w imieniu „dbania o porządek prawny”, i „literę prawa”. Zatem pytam Panią, czy tylko Pani ma w Gorlicach niejako „monopol” na podejmowanie działań nakierowanych na obronę „litery prawa”? Wydaje się, że rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej”.

 

I tu z piszącym się zgadzam, zwłaszcza z ostatnim zdaniem. W moim przypadku było inaczej; nie atakowałam rodzin, nie uderzałam w miejsca pracy, tylko w interesie społecznym podejmowałam działania prawne. Dążyłam do wyjaśnienia czy radna Migdar złamała przepisy antykorupcyjne – o takiej możliwości nieprzemyślanie i to na piśmie, sama mnie poinformowała. Zwracałam się do prokuratury o obciążenie odpowiedzialnością byłego burmistrza, obecnie radnego Sterkowicza, za dyktowane prywatą decyzje, które skutkują ponad półmilionowym obciążeniem miejskiego budżetu. Wykazałam, że Rada Miasta łamie prawo, za co też trzeba z publicznych pieniędzy zapłacić. No cóż, nie dziwię się, że mnie nie lubią. Dziwię się jedynie, że dyskredytowanie mnie jako samorządowca przestało już wystarczać, sięgnięto po esbeckie metody, uderzono w miejsce pracy, bezmyślnie wykorzystując w tym celu dzieci, bo cel uświęca środki. Zobaczymy, co z tym „fantem” zrobi Rada Miasta Gorlice. Uchwałę o odwołanie radnego Musiała z funkcji przewodniczącego rady miasta za nieetyczne działania złożyłam na ostatniej sesji. Właściwie nie mam wątpliwości, jak do niej podejdą radni, zwłaszcza ci koalicyjni.

 

SKARGA MUSIAŁA Z DNIA 7.05.2013

 

 

GAZETA KRAKOWSKA Z 14.05.2013 R.

 

Temat rozkręca „Gazeta Krakowska”. Redaktor Szeliga pisze tekst, który podchwytują inne media. Zestaw „nauczyciel i penis” to gwarancja publicystycznego sukcesu. Wtorkowa „Krakowska” schodzi jak świeże bułki.

 

 

„WPROST” I TELEWIZJA ŚNIADANIOWA

 

 Do akcji wkracza „Wprost” i TVP2. Miasto Gorlice poznaje całe Polska. Nawet red. Wojewódzki dowiaduje się, że Gorlice to nie Görlitz. Niestety, dla lokalnego fan clubu Alicji Nowak ogólnopolski wydźwięk „lekcji z penisem” jest pozytywny.

 

 

Ja, jako radna Alicja Nowak, wychodzę z mroku lokalnych mediów. Dyscyplinarne zwolnienie mnie z pracy zaczyna mijać się z planami lokalnej „Ośmiornicy”.

 

Rodzice uczniów, w których „Skarga” radnego Musiała uderzyła medialnym „echem”, żądają sprostowania. „Krakowska” w poniedziałkowym wydaniu – we wtorkowym zbyt dużo gorliczan, by tekst przeczytało – publikuje małymi literkami, udający sprostowanie artykuł pana Szeligi.

 

 GAZETA KRAKOWSKA Z 27.05.2012 R.

 

 

Powiększenie, żeby było można odczytać:

 

 

 

  PISMO RADNEGO MUSIAŁA Z 23.05.2013 R.

 

Tego samego dnia, to jest 27 maja 2013 roku, radny Musiał przesyła mi odpowiedź na bliżej nieokreślone pismo. Ja do niego nie pisałam, dlaczego więc odpowiada niepytany? Czego boi się radny Musiała, a raczej „jego osoba”, że odpowiada niepytany, i nie straszony, twierdzi, że nie da się  zastraszyć? Tajemnic radny ma wiele, oj wiele! O niejednej ludzie gadają! A mówić im wolno, co w poniższym piśmie radny potwierdza.

 
 
 

 
  INTERESUJĄCE WYJAŚNIENIE DYR. MZS 1 W. BRUDNIAK

 

Pismo dyrektor Brudniak, z którego wynika, że działania wyjaśniające podjęła, nim otrzymała skargę od radnego Musiała. Skarga wpłynęła do Szkoły 13 maja, a dziewczynkę w obecności matki, pedagoga i wicedyrektorki przesłuchała już trzy dni wcześniej – 10 maja. Przeczucie czy jasnowidzenie?

 

 

 

 GAZETA GORLICKA Z 28.05.2013

 

 

AŻ SIĘ BOJĘ, ŻE REDAKTOR CHMURA ZA SYSTEMATYCZNĄ PROMOCJĘ MOJ EJ OSOBY WYSTAWI MI W KOŃCU RACHUNEK – DZIĘKUJĘ PANI AGNIESZKO, NIECH MOC BĘDZIE Z TOBĄ!

 

 

1 Comment

  1. danuta pisze:

    Już Montesqiusz powiedział, że „kto chce rządzić ludźmi nie powinien ich gnać przed sobą, ale sprawić by podążali za nim”.
    Trudne to zadanie, ale jak się pełni tak zaszczytną funkcję jak P. Musiał, to należy się do niej przygotować.
    Unikanie trudnych tematów i zamiast ich wyjaśniania „zagonienie” Ali do narożnika jest (moim zdaniem) najgorszym rozwiązaniem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.