Karę za Radę Miasta zapłacą mieszkańcy

 

 

Sąd Administracyjny w Krakowie uznał Radę Miasta Gorlice za organ łamiący prawo i niewypełniający swoich ustawowych obowiązków. Podstawą takiego orzeczenia stało się zażalenie mieszkanki Gorlic, która przez prawie dwa lata czekała na reakcję ze strony samorządu na zgłoszoną skargę. Rada Miasta od wyroku się odwołała, argumentując swoją bezczynność brakiem wiedzy w zaskarżonym temacie. Sąd tłumaczenia nie przyjął, a wręcz odwrotnie, potraktował je jako przyznanie się do winy. W orzeczeniu napisano: „Organ przyznał, że przekazał sądowi skargę wraz aktami sprawy z uchybieniem terminu”. W efekcie nałożono na Radę kary finansowe w postaci trzech grzywien po trzy tysiące każda. W uzasadnieniu wyroku napisano, że grzywna ma mieć charakter represyjny, by zobligować radnych do rozpoznawania spraw bez zbędnej zwłoki oraz prewencyjny, by zniechęcić samorządowców do kolejnych przypadków łamania prawa. Ponadto w sentencji orzeczenia stwierdzono, że jeżeli radni o sprawie nie widzieli, to powinni dociec, kto zawinił i doprowadzić do wyciągnięcia konsekwencji służbowych.

 

O wyroku, który zakończył się ukaraniem Rady Miasta za niewykonywanie ustawowych obowiązków dowiedziałam się przypadkowo. Od września ubiegłego roku pytałam o źródła jego sfinansowania. Odpowiedzi były enigmatyczne. Propozycja zapłacenia dziewięciu tysięcy plus opłaty sądowe z diet przez radnych została odrzucona. Ukarani nie poczuwają się do winy i poniekąd mają rację, bo po pierwsze sprawa dotyczy poprzedniej kadencji, po drugie za wszelkie kierowane do Rady Miasta pisma odpowiedzialność przejął wieloletni Przewodniczący Rady Miasta Bogdan Musiał. Wielokrotnie powołując się na ustawy i regulamin podkreśla, że pisma jakie wpływają do Rady są w pierwszej kolejności czytane przez niego, a dopiero w dalszej kolejności dekretowane jego decyzją do właściwych Komisji Rady. W jednym z urzędowych pism napisał: „(…)według mojej opinii, na podstawie przysługujących Przewodniczącemu Rady Miasta Gorlice kompetencji, z pismem (…)w pierwszej kolejności powinien zapoznać się Przewodniczący Rady, a następnie decyduje on jak w dalszej kolejności należy procedować z tym pismem”. Jak więc sam podkreśla, to on odpowiada, za korespondencję, co pozwala wnioskować, że wina jest po jego stronie, a skoro tak, to grzywna powinna być pokryta ze środków własnych przewodniczącego Musiała, a nie z pieniędzy publicznych. Tym bardziej, iż radny Musiał pełnił obowiązki przewodniczącego także w poprzedniej kadencji. Jeżeli jednak i do niego pismo skarżącej nie dotarło, to powinien zrobić wszystko, żeby osoby winne zaniedbań poniosły konsekwencje, nie mieszkańcy.

 

Fakty na razie są takie, że nie ma odpowiedzialnych za kolejne zmarnowane miejskie pieniądze. Radni pogodzili się z wyrokiem Sądu, bo nie ucierpią na tym ich diety, a że z miejskiego „skarbca” ubędzie kilka tysięcy – mówi się trudno. Udzielona na moją interpelację odpowiedź burmistrza jest jednoznaczna: „kara grzywny nałożona na Radę Miasta Gorlice przez Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie zostanie zapłacona ze środków budżetu miasta”.

 

Tym sposobem kolejną uchwałą radni będą musieli dokonać korekty w budżecie, by zasądzoną sumę ściągnąć z jakiegoś zaplanowanego wcześniej zadania, a następnie zapłacić za naukę prawa, jaką zaserwował im Sąd Administracyjny w uzasadnieniu wyroku.

 

Tak się jakoś składa, że cała sprawa z karą grzywny wywołuje skojarzenia sięgające mądrości ludowych, w tym przypadku nasuwa się powiedzenie „Kowal zawinił, Cygana powiesili”. Czyż tak to nie wygląda?

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.