Z dużej chmury mały deszcz

 
 

 

Za nami kolejna sesja Rady Miasta, która dla reprezentantki „Gazety Gorlickiej” – można już chyba powiedzieć tradycyjnie – stanowiła niezrównane źródło inspiracji. Tym razem hitem okazała się interpelacja radnej Marioli Migdar, która po kolejnej nieudanej próbie wygaszenia jej mandatu, gładko przeszła do jego egzekwowania, co zilustrowała treścią zgłoszonego zapytania. Wyartykułowaną troskę o dobro gorlickich uczniów i monitorowanie pracy ich nauczycielki redaktorka Chmura przełożyła na treść artykułu, którego zakończone wykrzyknikami tytuły przyciągały uwagę czytelników nie tylko wielkością wytłuszczonych liter, ale i sugerującymi oświatowe zaniedbania hasłami: „O pracy szkoły nie może decydować telewizja!” czy „Rodzice: na lekcji nauczyciel ma uczyć!”

 

Cóż takiego ważnego znalazło się w zapytaniu radnej Migdar, że przygasiło sprawę niewygaszenia – pomimo wezwań Wojewody – jej mandatu; złożonej przez radnych z Porozumienia Gorlickiego interpelacji dotyczącej rozliczenia niewłaściwie wykonanych inwestycji miejskiej; czy mojego zapytania o źródła finansowania nałożonej na Radę Miasta wysokiej grzywny za nieprzestrzeganie prawa, którą pokryją mieszkańcy, bo pieniądze pójdą, zgodnie z odpowiedzią Burmistrza, z miejskiej kasy? No cóż, nie takie newsy napędzają czytelników.

 

W centrum zainteresowania pani Migdar stały się okoliczności związane z moją wypowiedzią dla Kroniki Krakowskiej. Celem spotkania z dziennikarzami, było wyjaśnienie podstaw prawnych, dzięki którym wezwaniem komorniczym zostałam – jako pokrzywdzoną – zobowiązana do zapłacenia ponad dwóch tysięcy złotych za doprowadzenie i utrzymanie w areszcie Jarosława Rozpłochowskiego, któremu komornik, narosłe przez lata kary grzywien za lekceważenie sądowych wyroków, zamienił na 145 dni aresztu, żądając przy tym, bym jego pobyt w miejscu odizolowania sponsorowała. Radna zażądała wyjaśnień dotyczących miejsca i czasu zarejestrowania mojej wypowiedzi. – Trafiony, zatopiony – myślała zapewne, prezentując przygotowaną treść zapytania, sugerującego jednocześnie uchybienie etyce zawodowej nauczyciela i wychowawcy.

 

 

Mam podstawy przypuszczać, że pani Migdar – która już raz wobec mnie nadużyła przepisów prawa, twierdząc, że mogę kandydować do rady nadzorczej zarządzanej przez nią Spółdzielni, tyko wówczas, gdy zrzeknę się mandatu, zaznaczając przy tym, że w innym przypadku wejdę w kolizję z zapisami ustawy antykorupcyjnej – szuka wendetty za to, że użyty przez nią argument wrócił do niej rykoszetem i gdyby nie silne wsparcie grupy trzymającej „gorlicką demokrację w ryzach”, o jej mandacie rozstrzygałby teraz Sąd Administracyjny.

 

Złożona interpelacja nie była ani zaskakująca, ani jedyna. Z identycznym zapytaniem zwrócił się obywatel Jarosław Rozpłochowski, który zapewne, równie kierowany troską o bezpieczeństwo i edukację moich uczniów, pismo o wyjaśnienia w sprawie przesłał Burmistrzowi. Do dwójki zatroskanych dołączyła redaktor Chmura i tym sposobem z rozrastającego się wokół mnie „Odwróconego Fan Klubu” wyłoniło się trzech liderów, monitorujących moje działania samorządowe i zawodowe.

 

Oczywiście, nie przeczę, lepiej by było, gdyby nagranie zrealizowano w dogodniejszym dla wszystkich terminie, jednak jak potwierdziła autorka opublikowanego w „Gorlickiej” tekstu, która zapewne z dziennikarskiej rzetelności – za to jej chwała – o komentarz zwróciła się do władz oświatowych: „Prawo nie zostało złamane”.

 

 

Niestety Pani Chmura, z jej tylko wiadomego powodu, temat potraktowała powierzchownie. Gdyby oglądając program Telewizji Kraków skupiła się na prezentowanej treści, a nie scenografii, dowiedziałaby się, że mówiono o sprawach społecznych, a nie prywatnych, jak stwierdziła w swoim tekście.

 

Istotą złożonego przeze mnie w 2009 roku pozwu przeciw Rozpłochowskiemu było naruszenie moich dóbr osobistych jako nauczyciela, nie tylko radnej czy osoby prywatnej. To moi uczniowie byli inspiracją podjętych kroków prawnych, które z powodu uporu i lekceważenia przez pozwanego Wyroku Sądu Okręgowego w Nowym Sączu, z mocy prawa zrobiły mnie jego sponsorem i sponsorem szeroko rozumianego wymiaru sprawiedliwości.

 

Wbrew temu, co w swoim tekście „wykrzykiwała” redaktor Chmura, szkoła była odpowiednim miejscem do przeprowadzenia wyemitowanej przez Kronikę Krakowską 19 lutego o 18.30 rozmowy, której bohaterem byli: Jarosław R., wezwanie komornicze robiące ze mnie sponsora jego odsiadki i mój autorytet nauczyciela, na który pracowałam przez ponad trzydzieści lat i nadal pracuję, a nie sprawy prywatne, jak napisała. Fakty są takie, że od jakiegoś czasu stałam się muzą „Gorlickiej”. Nie mniej myślę, że dla mediów o zasięgu ogólnopolskim jeszcze nią nie jestem, co znaczy że w prywatnej  sprawie nie pofatygowałby się na spotkanie ze mną. Chociaż, może jednak jestem! Redaktorka „Gorlickiej”, jako przedstawicielka czwartej władzy, zapewne wie lepiej. No cóż, wypada tylko podziękować, bo to już niezła miara sukcesu.

 

 

Nie chcę się rozpisywać, bo tekst opublikowany w „Gorlickiej”, to jak kuchenna magia pozwalająca „coś” zrobić z niczego. Nie mniej wart uwagi jest dedykowany nauczycielom ostatni akapit artykułu. Autorka pisząc o szkolnym monitoringu stwierdziła: „… nie będzie teraz służył tylko do utrzymania dyscypliny i porządku wśród uczniów, ale i będzie z tego rozliczał nauczycieli”. Pani redaktor chyba się nieco zagalopowała. Zapomniała, że i jej stanowisko pracy jest inwigilowane. Oka umieszczonych na 3 Maja kamer odnotowują wszystkie wyjścia „w teren” redaktorek „Gazety Gorlickiej”, nawet te w rodzinnym gronie, kończące się przy ladzie sklepowej. Wiem, co piszę, taką sytuację odnotowało i moje oko, i to w dniu, gdy w zaciszu redakcyjnej kanciapy rodził się konspekt kolejnego wydania „Gazety”.

 

4 komentarze

  1. Tomasz pisze:

    Ręce opadają jak Widzę do jakich poczynań zdolna jest Radna Migdar … cóż, to należy jedynie pozostawić bez komentarza … Zadziwia mnie artykuł Redaktor Chmury. Wydawałoby się,iż jest inteligentną osobą, która jako Dziennikarz potrafi obiektywnie ocenić/opisać sytuacje … również tutaj się zawiodłem 🙁

  2. obserwator pisze:

    to taka gorlicka etyka i logika..:)…pewnie „Pani Redaktor” w innym mieście nie miała by szans na zaistnienie, ale u nas nawet dziennikarze o swoistej etyce i logice myślenia, są porządani przez niektórych 🙂

  3. bik pisze:

    Gazeta Gorlicka skandalicznie na pierwszej stronie zareagowała na to co błahe ale ważne sprawy zamiotła po znajomości pod dywan. Kto jeszcze kupuje taką płyciznę. Śmierdzi ustawką na odległość.

  4. adam pisze:

    To jest po prostu zemsta gorlickiej „grupy trzymającej władzę”.Wydaje mi się, że chcą za wszelką cenę znaleźć jakiegoś „haka” na panią Alicję. Obawiam się, że podobne działania będą się nasilać, aby odwrócić uwagę od prawdziwych problemów

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.