Rzetelności w Gorlicach niedostatek

 
 

„Echo Gorlic” nr 7/2012

 

Anna Włodarczyk rozmawia z radną miejską Alicją Nowak

 

 


 

Pani Radna, w czerwcowym numerze „Echa Gorlic” opublikowany został wywiad, w którym mówiła Pani o możliwości utraty mandatu przez radną Mariolę Migdar. Obiecaliśmy czytelnikom dalsze informacje. Jak sprawa wygląda obecnie?

 

Problemem zajmuje się Wojewoda i na tym etapie to jego prawnicy zdecydują o tym czy radna Migdar zachowa mandat, czy go straci. Rada Miasta Gorlice tematu nie podjęła. Sama zainteresowana na czerwcowej sesji nie skorzystała z przysługującego jej ustawowego prawa do przedstawienia swojego stanowiska. Niepełną odpowiedź przekazała dopiero 25 lipca.

 

Dlaczego twierdzi Pani, że odpowiedź była niepełna?

 

W przedstawionym wyjaśnieniu radna pominęła fakt, że 23 lipca, tj. na dwa dni przed udzieleniem oficjalnej pisemnej odpowiedzi, zawarła z Burmistrzem Kochanem Porozumienie, na mocy którego, z pominięciem trzymiesięcznego okresu wypowiedzenia rozwiązała umowę najmu lokalu użytkowego, którego właścicielem jest miasto. Sam fakt ukrycia tak istotnej informacji stawia radną w złym świetle, tym bardziej, że właśnie taka sytuacja może stać się podstawą do utraty mandatu. Ustawa wyraźnie mówi, że radni nie mogą zarządzać, ani prowadzić działalności gospodarczej na własny rachunek lub wspólnie z innymi osobami z wykorzystaniem mienia komunalnego gminy, w której uzyskali mandat. W przypadku radnej Migdar tak przesłanka jak widać może zachodzić.

 

Co na to radni, a przede wszystkim odpowiedzialny za prawidłowy przebieg pracy Rady Przewodniczący?

 

No i tu kolejne zaskoczenie. Przewodniczący, Burmistrz zresztą też, odpowiadając Wojewodzie na temat sytuacji radnej Migdar, informację o zawartym 23 lipca Porozumieniu również pominął. Można zrozumieć, że radna broniąc swojej pozycji zataja niewygodne fakty, trudno jednak w tym przypadku usprawiedliwiać czołowych przedstawicieli samorządu. Oni powinni byli przekazać wszystkie istotne okoliczności sprawy – w tym przypadku z jakiegoś powodu zabrakło rzetelności. Trudno to zrozumieć, na ale to już kwestia wiarygodności obu panów.

 

Jak to zabrakło rzetelności? Co Pani ma na myśli?

 

Żeby odpowiedzieć na to pytanie muszę cofnąć się aż do maja, gdy na zgłoszenie mojej kandydatury do Rady Nadzorczej Spółdzielni Mieszkaniowej Pod Lodownią otrzymałam od prezes Migdar i reprezentującego Spółdzielnię radcy prawnego Kołotyły odpowiedź, iż jest to niemożliwe, bo koliduje z ustawą antykorupcyjną. Jeżeli chcę kandydować do RN, to muszę zrezygnować z mandatu – takie postawiono mi ultimatum. Byłam zdziwiona, przecież prezes Migdar też jest radną. Zareagowałam najpierw pismem do Spółdzielni z prośbą o wyjaśnienie – odpowiedzi nie otrzymałam do dzisiaj. Zobligowana przepisami zwróciłam się o wyjaśnienia do Rady, a ta za pośrednictwem Przewodniczącego do radnej Migdar. Na udzielenie odpowiedzi wykorzystano maksymalną ilość czasu, międzyczasie rozwiązano kontrowersyjną umowę najmu oraz przyjęto politykę przedstawiania sprawy jako konfliktu między radnymi, a nie poważnego naruszenie przepisów, w tym Ordynacji wyborczej – ta sprawa ma charakter prawny, to nie jest rozgrywka personalna, jak to próbuje przedstawiać przewodniczący Musiał i radna Migdar, co zresztą im dobrze wychodzi. Nawoływania radnych, by prywatnych sporów nie rozwiązywać w sali obrad i artykuł pt. Nowak kontra Migdar autorstwa pani Agnieszki Nigbor Chmury, opublikowany w Dodatku Gorlickim są tego najlepszym dowodem – takie klasyczne odwrócenie kota ogonem.

 

Czy rzeczywiście jest Pani skonfliktowana z radną Migdar?

 

Nie prywatnie, ale w gorlickim sądzie toczy się sprawa z mojego powództwa, o pozbawienie mnie spółdzielczego własnościowego prawa do garażu, do którego przydział mam od 2000 roku. W takiej samej sytuacji jest czterdziestu innych spółdzielców. Spośród osób, które prawa własności zostały pozbawione z „mocy prawa” – tak w piśmie skierowanym do właścicieli garaży pani prezes napisała – tylko ja wystąpiłam na drogę sądową, jednak pozostali spółdzielcy czekają z niecierpliwością na wyrok, wspierają mnie przychodząc na sprawy, chociaż nie są do tego zobowiązani sądowymi wezwaniami. Zainteresowanych rozstrzygnięciem konfliktu jest kilkadziesiąt osób. Pani Migdar ze sprawą jest związana z tego tytułu, że obecnie pełni funkcje prezesa i przepisy prawa zinterpretowała na niekorzyść właścicieli garaży i właśnie ta interpretacja jest podstawą skierowanego do sądu pozwu o prawne rozstrzygnięcie sporu. Budowę garaży sfinansowałam, podobnie jak pozostali, z własnych pieniędzy. Garaże były sprzedawane i kupowane za pośrednictwem notariusza, który zgodność takiej transakcji z prawem poświadczał. Trudno w tej sytuacji się chyba dziwić, że po nieudanych próbach negocjacji z Zarządem Spółdzielni i groźbach karania podwójnymi opłatami, tych którzy decyzji Zarządu się nie podporządkują, ludzie się podali. Na placu boju pozostałam teoretycznie sama, w rzeczywistości stoją za mną pozbawieni prawa własności właściciele garaży. Jak więc Pani widzi, tocząca się sprawa w sądzie nie ma charakteru osobistego w stylu Nowak kontra Migdar – jak niektórzy próbują to przedstawiać – podobnie jest w sprawie ważności mandatu radnej – w tym przypadku tytuł powinien być Ustwa kontra Migdar lub Migdar kontra Ustawa.

 

Co sądzi Pani o wspomnianym wyżej tekście pani Agnieszki Nigbor Chmury z Gazety Gorlickiej, dość dla Pani nieprzychylnym?

 

To nie ja powinnam się wstydzić. Już sam tytuł świadczy o tym, że pani Nigbor Chmura prezentuje postawę przyjętą przez przewodniczącego i radną Migdar, którzy z poważnej sprawy o podłożu prawnym próbują zrobić „babską awanturkę”. Rola dziennikarza jest jednak inna. Do rzetelności obowiązuje go etyka zawodowa i szacunek wobec czytelników. W moim odczuciu w artykule, o który Pani pyta, jednego i drugiego zabrakło. W biurze rady, na stronie internetowej miasta, a także na moim blogu jest sporo materiałów, które dają wiedzę na ten temat, a co za tym idzie możliwość, by zająć w sprawie obiektywne stanowisko, jeżeli oczywiście chce się uprawiać rzetelne dziennikarstwo, a nie nadwyrężać swoją zawodową wiarygodność tworząc tekst, którego podłożem nie jest obiektywizm, lecz manifestacja osobistych sympatii i antypatii.

 
 

Fragment pisma podpisanego przez prezes Migdar i radcę Dariusza Kołotyłe, które stało się podstawą złożenego podczas czerwcowej sesji zapytania.

 

 

1 Comment

  1. WESOŁY STARUSZEK pisze:

    Przypomina mi się dawniejsza powiastka dotycząca rozmowy dwóch pijanych marynarzy w knajpie w Bangkoku, Rosjanina i Amerykanina.
    Amerykanin mówił, że u was w ZSRR są obozy pracy, na co Rosjanin odpowiedział, ale u Was za to murzynów biją .
    Chyba pani Migdar bliższe było tłumaczenie Rosjanina ( bratnia dusza)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.