70. rocznica likwidacji getta w Gorlicach

 

19 sierpnia 2012 roku, w 70. rocznicę zagłady gorlickich Żydów na Dworzysku odsłonięta została tablica upamiętniającą te tragiczne wydarzenia. W uroczystościach uczestniczyli przedstawiciele władz miasta i powiatu, mieszkańcy i przybyli na uroczystość przedstawiciele Gminy Wyznaniowej Żydowskiej w Krakowie: Rabin Chabad of Krakow Elizer Gurary, Tadeusz Jakubowicz, Feliks Tuszyński.

 
 

 
 

19 sierpnia to szczególna dzień z historii Gorlic. Siedemdziesiąt lat temu oddziały niemieckie, gestapo i ich ukraińscy pomocnicy rozpoczęli likwidację getta na Blichu i getta na Zawodziu przy ulicach Nadbrzeżnej i Ogrodowej, w których już wcześniej sterroryzowani, żyjący w tragicznych warunkach ludzie umierali z wycieńczenia i głodu. Egzekucje były na porządku dziennym, podobnie wywózki. W 1942 wywieziono 300 gorlickich Żydów do Mielca, pracowali tam jakiś czas w zakładach lotniczych jako przyuczeni fachowcy, jednak pod koniec 1943 przetransportowano ich do Płaszowa, a stamtąd do obozów koncentracyjnych, przede wszystkim Gross Rosen.

 

W dniach od 14 do 19 sierpnia 1942 r. rozstrzelano około 900 więźniów getta. Do obozu w Bełżcu na śmierć wywieziono dwa tysiące pięćset osób. Akcja likwidacyjna w Gorlicach trwała trzy dni, poprzedzona została mordem bobowskich Żydów w lesie Garbacz, gdzie ukraińska policja pod nadzorem gestapo i żołnierzy niemieckich bezlitośnie uśmiercała całe żydowskie rodziny.

 

19 sierpnia na dworzec kolejowy podstawiono 60 wagonów, którymi w ostatnią drogę wyruszyli ci, którym udało się przeżyć gehennę getta. Pomimo odważnej akcji kolejarzy, którzy otworzyli kilka wagonów, niewielu uwięzionych skorzystało z danej im szansy. Nielicznym udało się przetrwać, niektórym dzięki pomocy polskich sąsiadów – jedni i drudzy dali świadectwo prawdzie. Nam pozostaje PAMIĘTAĆ.

 

Obok zdjęć upamiętniających dzisiejsze uroczystości załączam wiersz Wisławy Szymborskiej oddający dramat wywożonych ludzi, tragedię tamtych dni.

 

Jeszcze

 

W zaplombowanych wagonach
jadą krajem imiona,
a dokąd tak jechać będą,
a czy kiedy wysiędą,
nie pytajcie, nie powiem, nie wiem.

 

Imię Natan bije pięścią w ścianę,
imię Izaak śpiewa obłąkane,
imię Sara wody woła dla imienia
Aaron, które umiera z pragnienia.

 

Nie skacz w biegu, imię Dawida.
Tyś jest imię skazujące na klęskę,
nie dawane nikomu, bez domu,
do noszenia w tym kraju zbyt ciężkie.

 

Syn niech imię słowiańskie ma,
bo tu liczą włosy na głowie,
bo tu dzielą dobro od zła
wedle imion i kroju powiek.

 

Nie skacz w biegu. Syn będzie Lech.
Nie skacz w biegu. Jeszcze nie pora.
Nie skacz. Noc się rozlega jak śmiech
i przedrzeźnia kół stukanie na torach.

 

Chmura z ludźmi nad krajem szła,
z dużej chmury mały deszcze, jedna łza,
mały deszcze, jedna łza, suchy czas.
Tory wiodą czarny las.

 

Tak to, tak, stuka koło. Las bez polan.
Tak to, tak. Lasem jedzie transport wołań.
Tak to, tak. Obudzona w nocy słyszę
tak to, tak, łomotanie ciszy w ciszę.

 

Autor: Wisława Szymborska

 

Tagged with:
 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.