LEGENDY GORLICKICH DZIECI 2.

Kamienne misie z gorlickiego parku

 

Autor: Jakub Brzeziański, klasa 4

 
 

Kuba Brzeziański "Misie"

Kuba Brzeziański "Misie"


 

Dawno temu na terenie Gorlic, tam gdzie dzisiaj jest park miejski żyły dwa groźne niedźwiedzie. Mówiły ludzkim głosem, wszyscy się ich bali. Aby uratować ludzi, pewien odważny, młody czarodziej zamienił je w posągi. Niestety, czar ten miał również wady.

 

Minęło 60 lat od tego wydarzenia. Tej nocy księżyc był w pełni, spodziewano się deszczu meteorytów. Według przepowiedni, tej okropnej nocy misie miały szansę się oswobodzić. Dobrze ją wykorzystały. Kiedy tylko spadł pierwszy meteoryt, kamień zaczął się kruszyć, aż wściekłe niedźwiedzie ożyły. Były znowu wolne. Stały się jeszcze groźniejsze i mądrzejsze. Planowały zemstę na tym, kto zamienił je w posągi. W gazetach od razu o tym napisano. Wszyscy, którzy przeczytali gazetę, szli pod dom czarodzieja. Prosili go, aby znowu zaczarował niedźwiedzie. Niestety, był już stary i nie potrafił czarować. Spośród tłumu tylko jedna osoba stała spokojnie. Był to odważny szesnastolatek. Miał na imię Artur. Czarodziej rozpoznał w nim bohatera. Zaprosił go do domu, tam zdradził mu sekret, jak pokonać niedźwiedzie. Do pomocy wezwał swojego Elfa, który posiadał magiczne moce.

 

Chłopiec i Elf zaczęli działać. Elf przeniósł Artura do magicznego świata, który nazywał się Arkadia. Elf poznał chłopca ze swoim przyjacielem smokiem. To był zwykły smok, potrafił tylko ziać ogniem i latać. Smok zabrał Artura na grzbiet i polecieli do wysokiego komina. Zgodnie z instrukcją czarodzieja, chłopiec wskoczył do komina. Spadał długo, aż znalazł się w tajemniczym miejscu. Nie wiadomo dlaczego, spadając z tak dużej wysokości nie nabił sobie nawet siniaka.

 

Artur niepewnie szedł przed siebie. Po pewnym czasie znalazł magiczny miecz. Nagle, na rękojeści miecza pojawił się napis: „W razie potrzeby wytnij na ścianie literę [R] jak ratunku. Dotknij mojego ostrza i wypowiedz życzenie”.
 

Artur od razu to wykorzystał. Wyciął literę „R”, dotknął ostrza i krzyknął: „Wydostań mnie stąd!”

 

Czary zadziałały: chłopak znalazł się znów w domu czarodzieja, ale miał ze sobą magiczny miecz z czarownej krainy. Teraz mógł podjąć równą walkę z niedźwiedziami. Poszedł walczyć. Sprytne niedźwiedzie przygotowały pułapkę. Kiedy Artur z nimi walczył spadła na niego klatka. Wydawało się, że już przegrał. Na szczęście miał ze sobą czarodziejski miecz. Przecież można nim rozszerzyć kraty. Kiedy Artur próbował to zrobić miecz zamienił się w dziwną szkatułkę. Na jej wieku widniał napis: „Otwórz mnie przed paszczą niedźwiedzia, żeby go unieszkodliwić”.

 

Artur odzyskał nadzieję. Zrobił podkop pod klatką i wydostał się. Gdy znalazł się blisko niedźwiedzi, otworzył szkatułkę. Z wnętrza wypadła kula energii, która pochłonęła zwierzęta. Wielki błysk na chwilę oślepił chłopca. Gdy otworzył oczy, niedźwiedzie znowu były kamiennymi posągami. Teraz już nikomu nie mogły zrobić nic złego. Na szczęście Artur pamiętał, aby zabezpieczyć zaklęcie dotyczące przemiany niedźwiedzi. Kamienne misie stoją w parku do dziś, przypominając tę historię.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.