I promocja może odbić się czkawką

 
 

Gorlickie władze postawiły na promocję i doczekały się. Radio Kraków wyemitowało program na temat finansowania z budżetu miasta portalu prowadzonego przez osobę skazaną prawomocnym wyrokiem sądu za oszustwa.

 

 

 

Ustawa Prawo prasowe w artykuł 25.3. mówi: „Redaktorem naczelnym dziennika lub czasopisma nie może być osoba skazana (…)
za przestępstwo popełnione z niskich pobudek (…)”

 

Ustawa swoje, życie swoje, a interpretacja przepisów, to jeszcze inny problem – wiem coś na ten temat. Kolejną kadencję bezskutecznie upominam się o to, by Urząd Miasta Gorlice nie współpracował z osobą karaną za przestępstwa pospolite – niestety, bezskutecznie. Jarosław R. – osoba skazany prawomocnym wyrokiem sądu na karę więzienia z zawieszeniem jej wykonania na okres trzech lat – cieszy się większym autorytetem u lokalnej władzy niż jakaś tam radna. Dlaczego tak się dzieje? Najlepiej mówi o tym sam Burmistrz:

 

 „W związku z podanymi przez Panią zastrzeżeniami, informuję że podstawową zasadą prowadzonej polityki informacyjnej każdej instytucji jest dotarcie do największej grupy odbiorców (…) Z uwagi na fakt, że portal (…) funkcjonuje legalnie i jest powszechnie odwiedzany przez społeczność naszego miasta, wynika konieczność przekazywania informacji również za jego pośrednictwem.”

 

Cytowany przedstawiciel lokalnej władzy zapewne wie, co pisze, nie jestem jednak pewna, czy zna przepisy na tyle, by przedkładać walory promocyjne i informacyjne ponad paragrafy i lojalność wobec własnych wyborców.

 

Grunt zaczął palić się pod nogami Burmistrza i jego świty, kiedy wyszło na jaw, że współpraca z Jarosławem R. przybrała kolor pieniędzy. 2500 tysiąca złotych dotacji na  obsługę  medialną – jak to wdzięcznie nazwano – dla portalu, którego właściciel jest osobą niewiarygodną, chociażby ze względu na oszustwa, których się dopuścił, to nadużycie zaufania społecznego, nieprawidłowe  rozdysponowanie finansów publicznych, a także wyraz lekceważenia dla pokrzywdzonych przez samozwańczego redaktora ludzi.

 

Rozdzwoniły się w Gorlicach telefony, kiedy w Radiu Kraków pojawiły się pierwsze zapowiedzi dotyczące przekazania przez Urząd Miasta Gorlice publicznych pieniędzy osobie karanej. Radiosłuchaczy spotkał jednak zawód –  materiał nie został wyemitowany, skończyło się na zapowiedziach.

 

Kolejne dni nie przyniosły nowych informacji. Nagłe wyautowanie gorlickiego  tematu dało w mieście podstawę plotkom i domysłom. Pod znakiem zapytania postawiło też wiarygodność i niezależność publicznej stacji radiowej. Ta jednak po kilku dniach zaspokoiła ciekawość wcześniej zawiedzionych słuchaczy. Podjęty przez jednego dziennikarza temat, został zrealizowany przez  jego radiowego kolegę. Nie dowiemy się na ile wyemitowany w końcu materiał stanowi  kontynuacją pierwszych zapowiedzi, a na ile realizuje zamysł twórczy nowego autora, nie mniej sprawa przekazania publicznych pieniędzy osobie karanej ujrzała światło dzienne.

 

Jak stwierdził prowadzący, Jarosław R. nie chciał się wypowiadać, podobno z pokorą ponosi konsekwencje swojej przestępczej działalności, ale skoro został zaproszony do konkursu na medialną obsługę miasta, to do niego przystąpił i dotację otrzymał. Obecnie, ponoć ze względów technicznych wycofał się z umowy – zdążył to zrobić między pierwszą zapowiedzią materiału kompromitującego lokalnych decydentów, a jego ostateczną emisją.

 

Burmistrz Kochan tłumaczył się stanem zastanym – finansuje prywatne media, bo tak podobno robili jego poprzednicy, a poza tym praktykowane jest to w całym powiecie gorlickim – stwierdził. Widzi jednak potrzebę dyskusji na temat – uwaga! – czy media powinny być niezależne?! Czy powinny raczej pełnić rolę czegoś w rodzaju  agencji pijarowskich dla samorządów! – Pozostawiam tą wypowiedź bez komentarza – niech nad proponowaną przez szefa gorlickiego Urzędu dyskusją głowę sobie łamią właściciele prywatnych niezależnych mediów.

 

Zaproszony do programu ekspert – politolog i wykładowca w WSP w Nowym Sączu Rafał Matyja – stwierdził, że nie ma przepisu, który zakazuje osobie karanej pracy w mediach. Stwierdzenie to – według mnie – kłóci się z art. 25.3 wyżej cytowanej  ustawy. Jarosław R. nie tylko prowadzi portal, ale i telewizję internetową, czyli ma wpływ na kształtowanie opinii  publicznej i dlatego lokalni wodzowie, tak cenią sobie jego przychylność.

 

Redaktor Wrona, autor programu, podkreślił istotę problemu, którym staje się wiarygodność przekazu w sytuacji, kiedy władza dotuje media – jak wówczas odróżnić rzetelną informację od propagandy tworzonej na zlecenie urzędników za publiczne pieniądze- stwierdił.

 

Wygląda na to, że w Gorlicach polityka promocyjna i informacyjna polega na obłaskawianiu lokalnych mediów poprzez wkupywanie się w ich łask – władzę stawia to w złym świetle. Na takiej transakcji wiązanej jeszcze gorzej wychodzą tzw. wolne media, biorąc pieniądze, tracą obiektywizm i niezależność. Potwierdza się w tym przypadka ukuta przez lata prawda: „Kto ma kasę, ten ma prasę”. A co w takiej sytuacji z wolnymi, niezależnymi mediami? Czy takie jeszcze istnieją?

Tagged with:
 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.