Moje „NIE” dla budżetu na 2012 rok


 
 

Na sesji 29  grudnia 2011 r.  17 głosami za, 3 wstrzymującymi i 1 przeciw został przyjęty budżet dla Gorlic na rok 2012. Jedyny głos sprzeciwu należał do mnie i z tego też powodu wielokrotnie adresowano do mnie pytanie,  dlaczego akurat takie zajęłam stanowisko.

 
 

Odpowiedź nie może być jednoznaczna, bowiem powodów było kilka. Na wstępie wyjaśnię, że jestem za zabezpieczeniem finansowania  bieżących i najpilniejszych potrzeba miasta i mieszkańców, które – co najważniejsze – zabezpieczone są stosownymi ustawami. Nieuchwalenie budżetu przez Radę Miasta, nie wstrzymuje prowadzenia gospodarki finansowej. Jest ona dalej prowadzona na podstawie projektu uchwały budżetowej. Nawet w skrajnym przypadku braku budżetu do końca pierwszego kwartału nie niesie za sobą żadnych  negatywne skutków, gdyż obowiązkowe zadania własne gminy oraz zadania zlecone są wykonywane na podstawie budżetu przygotowanego zastępczo przez Regionalną Izbę Obrachunkową. Dlatego ani przez chwilę finansowanie szkół, przedszkoli miejskich czy wypłaty zasiłków socjalnych nie jest zagrożone. Wspomniane wyżej bieżące wydatki to prawie 75% budżetu. Pozostała część to sumy na inwestycje. 

 
 

Mój głos przeciwko przedłożonemu przez Burmistrza projektowi budżetu, dotyczył właśnie pieniędzy na inwestycje. Jest to głos protestu przeciwko nieprzemyślanej i często szkodliwej dla miasta polityki finansowej. Posłużę się w tym miejscu przykładem –  rewitalizacja starówki trwa już drugi rok. Ma ona swoje pozytywne strony: miasto zyska na estetyce, wykonawcy się wzbogacą, do kasy miejskiej wpłyną podatki, są miejsca pracy. Pojawia się jednak pytanie;  ile na tej inwestycji stracili lokalni kupcy prowadzący w centrum handle? O ile spadły im obroty w wyniku utrudnień, a tym samym o ile zmniejszyły się dochody miasta z płaconych przez nich podatków? Mam tylko nadzieję, że w tym okresie nie musieli redukować zatrudnienia. Cała ta inwestycja budzi coraz więcej pytań, które jak na razie pozostają bez odpowiedzi. Oprócz upublicznionych stwierdzeń jak to będzie pięknie, nie można doczekać się odpowiedzi na proste pytanie; kiedy rewitalizacja się zakończy? To oczywiście tylko jeden z przykładów.

 
 

Prowadzona obecnie przez  Komisję Rewizyjną kontrola realizacji inwestycji miasta z ostatnich dziesięciu lat już dała dość niepokojące wyniki. Na przykład w latach 2009-2010 przekroczono pierwotne sumy wydatków inwestycyjnych o 25%. Dopuszczalne zadłużenie miasta od kliku lat jest na granicy przewidzianej prawem. Problemy z zadłużeniem już odczuwa Kraków. Innowacje wprowadzane przez ministra Rostowskiego nie koniecznie zakończą się sukcesem – jak mówi stare powiedzenie: „dobrymi chęciami piekło jest usłane”. Ja jednak mam sporo obaw, szczególnie w obliczu planowanych i już wprowadzonych regulacji ograniczających deficyt finansów komunalnych.

 
 

Mój sprzeciw  przeciwko przyjęciu budżetu, to apel o zastanowienie i rozwagę! O ponowne przemyślenie, jakie konsekwencje w tak trudnych czasach mogą mieć dla miasta błędy w polityce inwestycyjnej. Pragnę być dobrze zrozumiana. Nie jestem przeciwko inwestycjom jako takim, sprzeciwiam się inwestycjom nieprzemyślanym i – co jest gorsze – niewłaściwie realizowanym.

 
 

Na stronie internetowej Urzędu Miasta zamieszczono zestawienie wydatków inwestycyjnych dla Gorlic, Jasła i Nowego Sącza. Przypomina mi to trochę słynne wystąpienia Gomułki – „ … i żeby nie być tu gołosłownym, na potwierdzenie podam kilka liczb … 4, 9, 12, 17, 21, 24, a także numer kołnierzyka 39…”. Jak można porównywać miasta różnej wielkości, o odmiennej strukturze dochodów i wydatków? Nie wiem czy jest to próba robienia ludziom „wody z mózgu”, czy tylko nieudolna chęć chwalenia się zdolnościami pozyskiwania środków ze źródeł zewnętrznych Nasuwa się w tym miejscu  pytanie – dlaczego szukanie finansowania poza miastem ma być ważniejsze, niż prowadzenie polityki zmierzającej do wzrostu dochodów własnych i harmonijnego rozwoju Gorlic?

 

1 Comment

  1. Robak pisze:

    Pani Alicjo – byłem radnym miasta Gorlice I kadencji w latach 1990 – 94, to juz historia, ale widze, ze pewne dzialania ludzi odpowiedzialnych za los miasta niewiele sie zmienily od tamtego czasu. Musi razić, takie działanie „pod publiczke” obliczone na własny zysk, np w przyszłych wyborach, bo o innych nie śmie pisac. Do nowego rynku przyzwyczaimy sie dosyc szybko – pozniej pozostanie niesmak i ….. dług, czyli latwiej nam bedzie znosic plage bezrobocia na pieknym rynku – dla wielu bedzie to jak upokorzenie. W tamtych latach probowalem uruchomic gorlickie radio samorzadowe, ale „opór materii” byl tak wielki, ze inicjatywa spalila na panewce. Sam fakt, ze mieszkancy miasta dzisiaj szukaja informacji o tym co sie faktycznie dzieje w UM szukaja na stronach internetowych radnych miasta, swiadcz, ze nie jest dobrze w sprawie informacji spolecznej do dzisia, A przeciez to jest podstawa dobrze funkcjonujacej samorzadnosci. Cos mi sie wydaje, ze na prawdziwego gospodarza miasta przyjdzie nam jeszcze troszeczke poczekac. Tym niemniej gratuluje stronki w necie, bede tu zagladal – pozdrawiam serdecznie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.